
Moją miłością jesteś Ty przy Tobie ronię łzy
Przy Tobie każdy dzień powstaje nigdy upadając się nie poddaję
Widzę na wszystko już nadzieje grunt przed krokiem się nie chwieje
Marzenia pierwszy raz powstały bycie mną zaakceptowały
Pierwszy raz moje oczy się otworzyły Twojemu zachwytowi się zdziwiły
Dlaczegóż tak okaleczony jestem w Twych oczach doceniony
Ujrzałaś pasmo mojego cierpienia chcąc dać mi łany ocalenia
Pasję wyzwoliłaś słuchając spojrzeniem ocaliłaś
Sekundy z milionów utrapień mnie wyzwoliły prawdę u boku Twego ujarzmiły
To Ciebie tysiącem przemierzeń szukałem to Ciebie zawsze oczekiwałem lecz znużony u progu poszukiwań się poddawałem swej głupoty nie znałem
One zawsze mnie ostrzegały że zbyt późno cię odnajdywały moje światy przegrywały bo na ból Twój pozwalały choć o krok od Ciebie stały
Nigdy by to się nie wydarzyło gdyby ma słabość okazała się siłą
Tak blisko wciąż Ciebie stałem w każdych snach Cię dotykałem w świecie ludzkim którego nie odczuwałem za dłoń Cię trzymałem tak durny błędu ciał nie przerwałem
W każdym celu tak bardzo trwałem by ujrzeć Ciebie innych uczuć nie odczuwałem
By spotkać Ciebie wszystko przegrałem by ukojenie Ci dać dziesiątki miejsc przemierzałem
Skrzydłami swymi ochraniałem aż w końcu losy nasze skrzyżowałem Swą Panię w Tobie ujrzałem
Skrzydła miałaś lśniące gorętsze niż nawet słońce dłonie na mój dotyk czekające usta połączenia miłości prawdziwej szukające uczucia prawdę znajdujące
Uśmiech od zorzy bardziej wspaniały od którego me światy zadrżały myśli wciąż zbliżenia ku Tobie szukały aż w końcu przy Tobie tajemnice me światło dnia ujrzały nigdy przed nikim się nie otwierały
Każdego dnia coraz bliższe dusze nasze się stawały nigdy zwątpienia pojmować nie musiały w izolacji
Piękno najwyższe otrzymywały
Dłonie w końcu się spotkały usta tęczę ujarzmiały spacery do domu chłód ocieplały
Własny pokój Nam stworzyły serca dwa w kamień obrócone połączyły perły dwie z minerału powstały w życie i szczęście każdą chwilę przemieniały namiętność i pożądanie na Twą cała cielesność i sen czekanie
Każdy zmysł rozbudziłaś Nas w jedność połączyłaś wieki wszystkie zmieniłaś w najdoskonalszym z każdego istniejącego umieściłaś
Wodę ujarzmiłaś ciała rozburzyłaś w deszcz wiosenny przemieniłaś
Ponad rok ludzi przemierzony dla nas to niezmierzone setne plony
Nasze istnienie niezmierzone ponad każdą epokę przekroczone
Nawet śmierć ujarzmimy bo z Nią wciąż przy nieśmiertelności
I sprawiedliwości w miłości z Nią kroczymy …………